Kiedy zimą wychodzisz z pasażu handlowego na stacji Metro Centrum, wybierz klatkę schodową prowadzącą na parking sklepu Markpol. Tam, w pleksiglaowym “namiocie” możesz spotkać mieszkańców metra.
Jest ich trzech, ich działania są zsynchronizowane, zawsze zachowują się we w miarę podobny sposób:
- zagradza sobą wyjście z metra i patrzy na Ciebie,
- stoi tak, że gdy wejdziesz po schodach będzie akurat za Tobą,
- śpi na podwyższeniu.
Pierwszy, najstarszy, z długa siwą brodą prosi o zapomogę. Czasem wywiązuje się z tego luźna rozmowa na temat życia. W tym czasie drugi, stojąc za tobą nerwowymi ruchami i ekspresją słowną daje do zrozumienia, że nie Ty jesteś panem tej sytuacji i że on nie ma całego dnia na to, aż dasz mu zapomogę. Pierwszy bez przerwy uspokaja drugiego (model “dobry i zły policjant”). Trzeci z nich przypuszczalnie koordynuje całe działanie z dystansu, podnosi liczebność grupy, co ma pewne znaczenie w opisanej sytuacji. Możliwe też, że wyznaczyli oni kolejność obieranych ról tak aby jeden z nich zawsze odpoczywał w czasie akcji.